Trzy psy... w bloku?!

Tosia jest ze mną już ponad miesiąc. Zaskakuje mnie codziennie, nie zawsze w pozytywny sposób, ale i tak uważam, że jest puczinkiem ze ...


Tosia jest ze mną już ponad miesiąc. Zaskakuje mnie codziennie, nie zawsze w pozytywny sposób, ale i tak uważam, że jest puczinkiem ze super potencjałem!

Życie przez miesiąc z trzema psami dało mi do myślenia. Warto wspomnieć, że mieszkamy (uwaga!) w bloku. TAK, mieszkam w bloku, TAK, mam trzy psy. Jedyny większy minus jaki widzę w tej całej sytuacji to niemiłe spojrzenia sąsiadów ;) 

Moje mieszkanie ma trzy pokoje, przedpokój, łazienkę, toaletę oraz kuchnię. Większość pomieszczeń raczej przeciętnej/małej wielkości. Najmniejszy pokój ma 6m2 i to ten pokój na codzień zajmuję ja i mój nadaktywny szczeniak. Tak, kiszę Tośkę po kilka godzin dziennie i całą noc w moim pokoju. Reszta piesów ma do dyspozycji całe mieszkanie. Dlaczego? Ano dlatego, że za rok bądź dwa zacznę studiować, pies wtedy zacznie studiować ze mną. Na klatkę niestety nie mamy miejsca, stąd pomysł, aby za klatkę robił jej mój pokój. Metoda ma więcej wad niż zalet, ale sprawdza się u nas bardzo dobrze. 

Moja rodzina liczy wraz ze mną czterech członków. Po dodaniu trzech psów wieczorem wychodzi... 20 kończyn poruszających się po domu. Ciasno jest tylko w kuchni jak jemy obiad. Innych wad nie widzę.

Jak to organizujemy?

Każdy pies ma swój własny kącik jadalniany - Tosia u mnie, Gogo w kuchni, Toto w salonie. Każdy z psów wie gdzie dostaje jedzenie, nie przeszkadzają sobie, nie wtykają nosów do misek. W każdym kąciku jest też miska z wodą, z dzieleniem się wodą akurat problemów nie ma ;)

Każdy z psów ma również własne miejsce gdzie śpi. Gogo uwielbia łazienkę, Toto to kanapowiec, a Tosia ma swój kocyk w moim pokoju bądź pcha mi się na łóżko co mi akurat nie przeszkadza. Naprawdę lubię spać z psem!

Co robią psy kiedy nas nie ma? Nie mam pojęcia. Kiedy siedzę w domu po szkolę każdy z trójki smacznie śpi. Większych zniszczeń nie ma, Toś tylko roznosi buty po domu.

Wady?

Na pewno znacznie ograniczona przestrzeń. Gotowanie w kuchni w której trzy psy lezą pod nogami "bo kocham panią i chcę przy niej być" jest uciążliwe. Problemy pojawiają się też, jak cała trójka próbuję zająć razem z tobą toaletę... ;) Potrafią być też uciążliwe podczas witania przy drzwiach, trzeba umiejetnie rozdawać każdemu gryzaki z racji tego, że cudze zawsze lepiej się gryzie i pojawiają się zgrzyty. Niestety przy tej ilości psów pojawia się też zazdrość i mimo tego, że uwagą dzielimy wszystkie równo - zdarzy się że któryś chłopak kłapnie na Tośkę zębami.

Największą wadą są spacery. Nawet na zwykłe siku. Ze względu na zróżnicowany wiek całej trójki nie dogodzę im na raz. Na siku wychodzę w zestawie 2+1 (Gogo i Toto oraz Tosia solo), spaceruję na zmianę z Totkiem i Tosią. Kiedy szczeniak się ogarnie będę pewnie z wygody zabierała oba na spacery dla spacerowania.

Czy zdecydowałabym się jeszcze kiedyś na trzy psy?

Z taką ilością domowników na pewno nie. Również inaczej dobrałabym skład. Generalnie nie narzekam!


Co u nas?

Tosia rośnie jak na drożdzach, widać jaka zmiana zaszłą w niej przez zbilansowaną dietę. Sierść jest piękna i błyszcząca, a sam psiak wesoły, oczka się iskrzą, cud malina :) Coraz więcej spacerujemy, cały czas ćwiczymy skupianie uwagi, na razie małej idzie super nawet przy aportującym obok psie. Na ulicy potrafimy minąć piesia z sunią siedzącą przede mną. Ani nawet nie próbuje ciągnąć do psa... :D Nakręcamy się też na zabawki, o ile z szarpakami był problem, o tyle piszcząca świnia była strzałem w dziesiątkę! Póki co umacniam skojarzenie, że zabawką bawi się kiedy ja chcę i ile ja chcę, potem będe przestawiała ja na inne typy. Na razie idzie nam super, jestem z niej bardzo dumna!




You Might Also Like

0 komentarze

Flickr Images